Groźny wypadek pod Polickiem. Pasażerka trafiła do szpitala. Kierowca stanie przed sądem. Auto wyląduje na złomowisku

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Zmiażdżony wrak na poboczu szosy z Pszczewa do Międzyrzecza. Dariusz Dutkiewicz
Kompletnie roztrzaskany renault megane leżący w rowie na trasie między Bobowickiem, a Polickiem przez dwie godziny straszył swym wyglądem przejeżdżających szosą. Nie było chyba nikogo, kto nie zastanawiał się, ile jest ofiar tej, na pierwszy rzut oka koszmarnej kraksy do jakiej doszło w środę wieczorem na szosie między Polickiem a Bobowickiem.

Były wczesne godziny wieczorne, kiedy jadące krętą szosą w kierunku Międzyrzecza megane nagle zjechało z jezdni. Z potężną siła auto zaryło z miękkie na szczęście w tym miejscu pobocze. O sile uderzenia świadczyć może fakt, że dokoła samochodu w chwili kiedy na miejsce dotarli strażacy i policja, leżały rozrzucone części auta. Jako jedni z pierwszych na miejscu znaleźli się druhowie z OSP w Pszczewie.

Przeczytaj także:

Międzyrzeczanka uderzyła w skodę żandarmerii! Wyglądało fatalnie. Pojawił się śmigłowiec LPR. O dziwo, kierowcy wyszli z kraksy bez szwanku

Młody kierowca i dziewczyna wyszli z auta prawie bez szwanku

Wyglądało to masakrycznie – mówi jeden pszczewskich strażaków. – Auto dosłownie zostało zmiażdżone. I o dziwo, ku swemu zaskoczeniu odkryliśmy, że jadącym nic się nie stało.
Kierujący pojazdem młody mężczyzna wyszedł z kraksy praktycznie bez szwanku. Jadąca z nim dziewczyna trafiła do szpitala. Jednak, jak powiedziała nam rzeczniczka prasowa międzyrzeckiej policji Justyna Łętowska, obrażenia jakie odniosła nie kwalifikują jej do pobytu w szpitalu powyżej siedmiu dni.

Przeczytaj także:

Groźny wypadek na Zachodniej. Dwie osoby w szpitalu. BMW i Passat poważnie uszkodzone

Kierowca stanie przed sądem

Tak więc zdarzenie zostanie odnotowane jako kolizja. Co było przyczyną? Otóż co prawda szosa pszczewska jest kręta, ale na tym akurat odcinku prosta. To może skłaniać do przyspieszenia prędkości. Wszystko więc wskazuje na to, że kierowca nie dostosował prędkości do panujących warunków. Jak się jednak okazuje, nie tylko prędkości, ale także umiejętności. Policjanci błyskawicznie bowiem ustalili, że kierujący autem nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdów.
Co prawda, kiedy na miejsce dotarli pierwsi ratownicy, miał tłumaczyć, że poczuł nagle jak autem zarzuca, bo chyba pękła przednia prawa opona, ale i tak nie miał prawa za kierownicę wsiadać. W tej sytuacji, jak podkreśla J. Łętowska, sprawa znajdzie swój epilog przed sądem.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie