Panu Antoniemu międzyrzeckie gołębie jedzą nad Obrą prosto z ręki. Niestety, są i tacy, którzy te ptaki krzywdzą

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Pan Antoni wraz z kolegą co kilka dni dokarmiają gołębie. A te jedzą im z ręki.
Pan Antoni wraz z kolegą co kilka dni dokarmiają gołębie. A te jedzą im z ręki. Dariusz Dutkiewicz
Nad Obrę w Międzyrzeczu ściągają całe rodziny po to, aby dokarmiać kaczki. Jest jednak kilku… gołębiarzy, którzy znają te ptaki od podszewki. Ba, nawet nazywają je imionami. Ten gołąb, który najczęściej wyjada z ręki to Kuba.

Jest samo południe. Nad Obrą w rejonie os. Kasztelańskiego nie ma spacerowiczów. Ale jest pan Antoni ze swym kolegą. Obaj zajęci dokarmianiem gołębi, które krążą wzdłuż rzeki. Siadają przy mężczyznach i powoli, krok po kroczku zbliżają się do nich. Początkowo nieufne, ale w końcu decydują się na biesiadę z prosem jako daniem głównym. O dziwo, ptaki nie tylko zjadają wysypany im pokarm, ale też szukają bliższego kontaktu z ludźmi. Siadają więc na rękach, wyjadają z dłoni.

Przeczytaj także:

To wina ludzi...

Jak jednak twierdzi kolega pana Antoniego, nie wszyscy traktują ptaki tak przyjaźnie. – Znam przypadki, że te nasze gołębie miały połamane nóżki czy skrzydełka – twierdzi pan Janek. – Znamy je wszystkie i co rusz zauważamy, że jest ich coraz mniej.
Na pytanie czyja to wina, pan Janek odpowiada krótko: ludzi.

FILM: Wstrząsający zapis zabijania gołębi (Gazeta Krakowska 2018 r.)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie