Na opanowanym przez meneli skwerze w Międzyrzeczu sytuacja uspokoiła się. Piją, ale nie zaczepiają, nie biją się, jednak nie odpuścili...

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Menele z Kaczego Dołka nie odeszli, ale zachowują się poprawniej. Dariusz Dutkiewicz
Ataki na przechodniów, agresja, wzajemne bijatyki między ,,bywalcami’’ tego miejsca. A nawet publiczne akty seksualne. To było tutaj normalką. Narzekali przechodnie, restauratorzy, klienci przychodzący tu do pierogarni Pani Marysi. Sam skwer omijano z daleka. Dziś sytuacja wydaje się powoli być opanowana.

Po naszych materiałach o koszmarze na skwerze nazywanym Kaczym Dołkiem przy moście na Obrze otrzymaliśmy od Czytelników dziesiątki sygnałów, filmy z nagraniami dantejskich scen, jakie się tam rozgrywają. Rzecznik prasowy międzyrzeckiej policji Mateusz Maksimczyk zapewniał, że policjanci ze szczególną uwagą monitorują to miejsce. Potwierdzały to osoby pracujące w pasażu przy skwerze. Tylko co tego, skoro menele tak się wycwanili, że na widok policyjnego patrolu uciekali się do różnego rodzaju sztuczek. Alkohol chowali do śmietników, a sami zachowywali się jak potulne baranki. – My pijemy? Jakie tam bijatyki – twierdzili.
Jednak patrol jeszcze dobrze nie zdążył wsiąść do radiowozu, a już wyciągano flaszki z koszy i sytuacja wracała do ,,normy’’.

Przeczytaj także:

Publiczny seks

Agnieszka Skibińska i Filip Spiczak są pracownikami jednego z lokali na Kaczym Dołku. Jeszcze kilka dni temu mówili: - Od rana alkohol leje się strumieniami i tak to trwa aż do południa – twierdzili restauratorzy. - Wkrótce zmęczeni biesiadnicy zaczynają przysypiać. Niektórzy powoli toczą się do swych domów. Impreza rozpoczyna się na nowo w godzinach popołudniowych. – Byliśmy świadkami, jak n panowie okładali się sztachetami – mówi Filip Spiczak. – Fruwające butelki to normalka. Pod wieczór zaczynają się orgie. - Pewna para postanowiła uprawiać publiczny seks. – mówi pan Filip. – Za nic mieli, że na moście są przechodnie.
Jak podkreślają Agnieszka i Filip, policja jest na każdy sygnał. Także pogotowie przyjeżdża, kiedy ktoś leży nieprzytomny na ławce, bo nigdy nie wiadomo, czy przypadkiem ta osoba nie zasłabła, bo jest chora.
Alkohol piją ukradkiem
Jak podkreślali pracownicy Kaczego Dołka, szczególnie mogą liczyć na pomoc dzielnicowego Matusza Guzka. – To świetny policjant – mówi rzecznik policji M. Maksimczyk.
No i st. sierż. M. Guzek pokazał, że tak właśnie jest. Po licznych, a nawet bardzo licznych jego interwencjach, od pewnego czasu bywalcy się uspokoili. No nie żeby tak sobie to miejsce do końca odpuścili, ale…- Przestali się publicznie bić, rzucać butelkami czy puszkami, a jak piją, to ukradkiem – mówi Filip Spiczak.

Polecamy:

Perswazja słowna

Jak podkreśla pogromca ,,Kaczego Bractwa’’, cały czas obchodzi ten teren. – Wszystkiego nie upilnuję, ale doprowadziłem do tego, że raczej nie ma tam, przynajmniej zauważalnego, łamania przepisów – mówi st. sierż. Guzek. – Jak do tego doprowadziłem? No, perswazją słowną. Taką mam siłę przekonywania! To moja metoda.
Jak metody sierżanta zwał, tak zwał, ale są skuteczne. A może jeszcze się uda, że ,,Bractwo’’, w sumie siedem osób, ostatecznie z Kaczego Dołka zniknie. Będzie gdzie zjeść loda, hamburgera czy na łonie natury posmakować pierogów od Pani Marysi…
A sami restauratorzy poczuli się nieco spokojniejsi, choć w środę w nocy ktoś wysypał pod drzwiami ich lokalu stertę śmieci…Przypadek?

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie