Mikołaj miał koszmarne obrażenia. Ratownicy robili wszystko, by ocalić ofiarę wypadku w Chociszewie. Dlaczego zginął?

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Miejsce tragedii. Przejazd kolejowy w Chociszewie.
Miejsce tragedii. Przejazd kolejowy w Chociszewie. Dariusz Dutkiewicz
Wspomnienia biorących udział w akcji ratunkowej na przejeździe kolejowym w Chociszewie przygniatają swym ciężarem. Pod wpływem uderzenia ciężarówka 52-letniego Ukraińca rozpadła się na kilka części, a on sam wypadł z kabiny. – Nie dawaliśmy mu szans, ale reanimowaliśmy. Tak trzeba - wspomina jeden z uczestników akcji.

Był wtorkowy poranek, przed ósmą, kiedy pracujący w okolicy czy szykujący się akurat do pracy ochotnicy z oddalonego od Chociszewa o kilka kilometrów Lutola Suchego usłyszeli strażacką syrenę. Każdy jak stał, tak rzucił się w kierunku remizy. Kilka minut później pędzili już swym wozem, umundurowani, w kierunku przejazdu na rogatkach Chociszewa. Z oddali zobaczyli powaloną na bok ciężarówkę, jej roztrzaskaną kabinę i leżącego obok mężczyznę. Szynobus, który uderzył w tira, stał w oddali. Dopiero później okazało się, że zarówno kilku pasażerom, jak i obsłudze nic się nie stało.

Widać było straszną ranę na głowie

Stan kierowcy ciężarówki był bardzo zły. Nawet teraz, na chłodno trudno druhowi, z którym rozmawiamy ocenić, w jakim był wieku. Dopiero później podano, że miał 52 lata. - Nie powiem, jak to wyczuliśmy, ale kiedy tylko rozpoczęliśmy akcję reanimacyjną, to wiedzieliśmy, że ma straszne obrażenia wewnętrzne.

Reanimacja trwała do przyjazdu karetki

Strażacy z Lutola za pomocą specjalistycznego sprzętu zaczęli Mikołaja ratować. Akcja reanimacyjna trwała aż do przyjazdu karetki. Ratownicy medyczni stwierdzili zgon mężczyzny. Strażakom pozostało tylko zabezpieczyć teren wypadku.

Przedmioty, jak to w kabinie

Jest środa. Czyli dzień po tragicznym wypadku pod Chociszewem. Prawie wszystkie ślady po tragedii zostały usunięte. Pozostały jedynie głębokie koleiny, a obok nich rozbite, a niektóre nawet całe jajka, pół bochenka chleba w folii, niedopita butelka wody mineralnej. No i łyżka. Głęboka, taka, jaką można serek z kartonika, ale i gulasz ze słoika zjeść. Resztki tego co wożą ze sobą kierowcy jeżdżący na dalsze trasy. Ale też pozostałości z życia Mikołaja...

Wypadek tira i pociągu pod Zbąszyniem (styczeń 2020) ,,Głos Wielkopolski'':

Mikołaja nie znali

Rozglądam się dokoła, bo czegoś brakuje. Nie ma? Jak okiem sięgnąć ani śladu znicza, świeczki. W pobliskim zakładzie mówią, że nie znali Mikołaja. - To on Mikołaj miał na imię? – dziwi się mężczyzna wychodzący z firmy. – Znicza nikt nie zapalił? No, ale nikt go tu nie znał, bo z Ukrainy był.
Teraz zwłoki obywatela Ukrainy czekają na sekcję. – To może potrwać kilka dni, a na wyniki badań laboratoryjnych na obecność w organizmie alkoholu czy środków odurzających przyjdzie nam poczekać jeszcze dłużej – mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Łukasz Gospodarek.

Wypadek na przejeździe w Motylewie (2014 r.)

Ciężarówka wtoczyła się na tory

Pozostaje kwestia, dlaczego doszło do tragedii w Chociszewie. Jak po wypadku mówił strażakom maszynista prowadzący szynobus ze Zbąszynka do Gorzowa, jadąca w kierunku zakładu, a więc po ładunek, ciężarówka jeszcze na długo przed przejazdem jechała bardzo powoli, więc był pewien, zatrzyma się przed przejazdem. Jednak ta "wtoczyła się" na tory. Wprost pod pociąg. Dlaczego? Czy jej kierowca mógł zasłabnąć? To wszystko pomoże wyjaśnić trwające śledztwo.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie