MIĘDZYRZECZ. Magistrat planuje wybudować tu urząd miasta i muzeum. Na razie stary PGR na Winnicy dogorywa. Dookoła morze ruin...

Mariusz Kapała
Mariusz Kapała
Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Mariusz Kapała / GL
Udostępnij:
Nikt z przejeżdżających przez Winnicę w Międzyrzeczu nawet nie przypuszcza, co kryje się za bramą wjazdową do dawnego PGR-u. Wjechaliśmy tam, i przeżyliśmy szok. Ruiny, ruiny, a wśród nich mieszka kilka rodzin. Choć niektórzy mieszkania w tym miejscu nie wytrzymali…

Kiedyś kombinat tętnił życiem. Hodowano tutaj bydło, później świnie. Pracowało tu kilkadziesiąt osób. Mieli co robić. A dziś pozostały tylko ruiny. Krajobraz jak po wojnie. Same ruiny. W niektórych budynkach zamurowano okna, drzwi. To pewnie po tym, jak kilka lat temu znaleziono tutaj zwłoki Ukraińca, który postanowił wykorzystać pustostan jako przytulisko. I umarł z wyziębienia. Atmosfera dookoła jest przygnębiająca. Niektórzy jej nie wytrzymali. Mieszkańcy nielicznych, zaledwie kilku mieszkań wspominają swego sąsiada. Nie wytrzymał i powiesił się w mieszkaniu.

Czytaj:

Dotacja zaakceptowana, ale pieniędzy brak

Wszyscy mówią wprost, że z likwidacja PGR-u w latach 90. pomysł dobrym nie była. Powoli, ale krok po kroku cały pegeer staczał się ruinę.
Tylko że ta ruina oddalona jest zaledwie kilkaset metrów od centrum miasta! Co dalej z tymi ruinami na Winnicy?
Jak twierdzi rzecznik prasowy międzyrzeckiego magistratu Dariusz Brożek, koszt rewitalizacji pierwszej części zabudowań dawnego folwarku na Winnicy oszacowano wstępnie na 15 mln. zł, co przekracza możliwości finansowe gminy. Dlatego burmistrz Remigiusz Lorenz wystąpił do Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu z wnioskiem o dotację w wysokości 12 mln. zł. - Wniosek został rozpatrzony pozytywne, ale ze względu na brak środków finansowych ministerstwo nie przyznało nam tej dotacji – informuje Katarzyna Szadkowska, która kieruje Wydziałem Rozwoju Gospodarczego w międzyrzeckim magistracie.

Zobacz:

Przejęcie to był błąd

Burmistrz Remigiusz Lorenz zapewnia, że gmina będzie ubiegać się o kolejne rządowe, bądź unijne dotacje na rewitalizację dawnego folwarku. Dawny folwark został przejęty w 2009 r. od ówczesnej Agencji Nieruchomości Rolnych (obecny Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa) przez urzędującego wtedy komisarza Mariana Sierpatowskiego, który pełnił wówczas obowiązki i burmistrza i rady miejskiej – po zawieszeniu obu tych organów przez premiera Donalda Tuska. – Przejęcie przez gminę zrujnowanych budynków, bez uprzedniego zabezpieczenia środków finansowych na ich remont, było ogromnym błędem – komentuje obecny burmistrz.

Zobacz:

Wizja przyszłości całkiem realna

Choć przyznać trzeba, że sprawa nie wydaje się tak do końca przegrana. Wiele wskazuje na to, że w pierwszym rzędzie ma tutaj szansę powstać Muzeum Pożarnictwa. – To byłoby, ze względu na zgromadzone już w tej chwili w budynkach dawnego PGR-u eksponaty, muzeum unikalne na skalę Polski – mówi Mieczysław Witczak pracownik UMiG a zarazem pasjonat pożarnictwa.
Powstanie muzeum może pociągnąć za sobą napływ środków na rewitalizację całego obiektu, choć w grę wchodzi kilkadziesiąt milionów. Na pewno jest to inwestycja na lata, choć jak usłyszeliśmy w magistracie, gdyby to się w końcu udało, to można by pomyśleć nawet o umiejscowieniu tutaj niektórych instytucji może i wydziałów urzędu. W tej chwili perspektywa jest bardzo odległa, ale szklane domy to nie są.

Obecna sytuacja w Kazachstanie - komentuje ks. Piotr Pytlowany

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Nie no nowy urząd z przynależnymi miejscami parkingowymi dla każdego urzędnika zza Obrą to bezdyskusyjnie najpilniejsza potrzeba miasta. A to dlatego, że może komuś z magistratu czy rady się otworzą oczy i doświadczą na własnej skórze co znaczy codzienne przejechanie przez jedyny most i zakorkowaną Skwierzyńską . Stracony czas jest zbliżony do czasu przeprawy promem w Świnoujściu. Tam przekopali tunel, a tu tylko bija pianę i snują fantastyczne wizje czekając nawet na dotacje do szaletu miejskiego, którego w dalszym ciągu nie ma.
Dodaj ogłoszenie