Lubuskie Las Vegas niedaleko Międzyrzecza - tu niektórzy przy domach zapalą kilkadziesiąt tysięcy lampek!

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Bajecznie kolorowe, ale ile roboty, na szczęście miłej. Dariusz Dutkiewicz
W Popowie niedaleko Międzyrzecza i Skwierzyny za chwilę zrobi się jasno i kolorowo! Mieszkańcy krzątają się wokół domów i zdobią posesje. Zapalają coraz więcej świateł, migoczą kolorowe bałwany, ślicznie oświetlone choinki czy renifery. To właśnie w Popowie, słynnym na całą Polskę, niektórzy zapalą przy swych domach nawet… kilkadziesiąt tysięcy lampek! Początek "sezonu" już 19 grudnia. Przyjeźdźcie!

Już przy wjeździe witają nas dwa renifery. Już rozświetlone, a Krystian Żarnowski walczy akurat z… lejcami. Nagle trach! I trzyma w ręku, pewnie jedyne w kraju świecące lejce. Tylko renifery nie chcą się ruszyć i pociągnąć sań, które zbudował wraz z Wiktorem Malisajdą. Działają już drugi tydzień i jak dotychczas Krystian zamontował aż 10 tysięcy lampek. – Docelowo będzie ich 35 tysięcy – twierdzi z dumą młody mężczyzna.

Zaledwie kilkanaście metrów dalej przy remizie działa ekipa trzech druhów. Najwyżej, bo na drabinie, stoi w tej strażackiej hierarchii Tomasz Świętochowski. Tymczasem, kiedy kolega jeszcze kołysze się parę metrów nad ziemią sołtys Tomasz Walczak z komendantem OSP Zbigniewem Marianowskim już zasiadają do małego co nieco. Po ciężkiej robocie, pałaszują kiełbaski. Ale gdzie!? Pod licznymi pucharami, trofeami z zawodów. A jest na co popatrzeć.

Niektórzy działają w iście akrobatycznych pozach

Ruszamy dalej mijając przepięknie przyozdobiony staw. Z odpowiedniej perspektywy wygląda ten obraz jak, nie przymierzając, taki mały rozświetlony wieczorem Wersal. W Las Vegas do którego porównują Popowo, mamy do czynienia chwilami z istną kakofonią świateł, a w Popowie jest gustownie, tak świątecznie, ciepło.
To wszystko zasługa ludzi. Chociażby młodego dekarza Marcina, który odważnie wlazł na dach piętrowego domu i tam majstruje przy światełkach. Tak na oko, to jest jakieś osiem metrów od ziemi, dlatego asekurujący go Adam Igras cały czas upomina młodzieńca, prosząc o ostrożność. Kiedy jednak Marcin schodzi w końcu na ziemię, to od razu wie, że warto było. Chociażby patrząc na zachwyconą światełkami kilkuletnią Milenkę trzymaną na rękach przez Natalię Dawidowicz. Dziewczynce aż się oczy błyszczą z zachwytu.

Rozbłysły też lampki za rogatkami wsi

Mijamy ostatnie zabudowania. A za rogatkami Popowa rozpościera się mały wiejski cmentarz. I choć praca przy ozdabianiu wsi idzie pełną para, to mieszkańcy nie zapominają też o tych, którzy tych świetlanych cudów nie zobaczą. Na grobach roi się od innych niż we wsi światełek, lampek, zniczy…
Wracając mijamy świecący lampkami kościół i znowu jesteśmy przy reniferach. Krystian już skończył i teraz na saniach zasiadła mała Zuzia, która do Popowa przyjechała z mamą z pobliskiego Międzyrzecza. No bo tak naprawdę, to mieszkańcy tyle wysiłku wkładają w ozdobienie swej wioski nie dla chwały, splendoru, ale przede wszystkim dla tych najmłodszych odbiorców ich sztuki. Naszych Milusińskich.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Dodaj ogłoszenie