reklama

Krwawe uczty w lubuskich lasach [UWAGA - DRASTYCZNE ZDJĘCIA]

Dariusz BrożekZaktualizowano 
Wilki atakują zwierzęta leśne i coraz częściej także hodowlane. Nadleśnictwo Międzyrzecz
W lubuskich lasach żeruje ponad 30 wilczych watah. Trzebią leśne czworonogi, coraz częściej atakują zwierzęta hodowlane. Postulowane przez niektórych myśliwych zniesienie zakazu strzelania do czworonogów budzi jednak wiele emocji.

W lesie między Bukowcem i Bobowickiem stoi pomnik, poświęcony ostatniemu wilkowi na Ziemi Międzyrzeckiej. W połowie XIX w. ogromny drapieżnik trzebił stada owiec i siał postrach wśród ludzi w promieniu wielu kilometrów. Został zastrzelony 18 lipca 1852 r. przez myśliwego Johana Ungera z Lusowa pod Poznaniem. Niemcy nazwali potem las Borem Wilka (niem. Wolfsheide) i postawili drapieżnikowi pomnik, który stoi tam od ponad 120 lat (został zaznaczony jako Wolfsdenkmal na niemieckiej mapie wydanej w 1897 r.).

Początkowo mieszkańcy pobliskich wsi omijali te miejsce szerokim łukiem. Z czasem nabrali jednak śmiałości i chętnie zapuszczali się tam w poszukiwaniu grzybów i jagód, gdyż wilki zniknęły z międzyrzeckich lasów. Wróciły po 150 latach i narobiły sporego zamieszania.

Powrót wilków na nasze tereny oraz coraz częstsze ataki na zwierzęta hodowlane budzą wiele emocji. Jedni domagają się zniesienia zakazu strzelania do wilków, inni przekonują, że są naturalnym elementem ekosystemu i nie stanowią zagrożenia dla ludzi. Ostatnio emocje rozpalił atak wilczej watahy na hodowlę danieli pod Pszczewem, o którym pisaliśmy przed kilkoma dniami w „Gazecie Lubuskiej” oraz na naszym portalu www.gazetalubuska.pl. Przypominamy, że w nocy właściciela gospodarstwa Marka Kocha obudziło ujadanie psów.

- Psy często szczekają po nocach. Moje gospodarstwo i hodowla położone są wśród lasów, dlatego ujadają na biegające w pobliżu zwierzaki. Nawet do głowy mi nie przyszło, że wilki urządziły sobie krwawą ucztę w mojej hodowli - mówi.

Zobacz wideo z ostatniej w sezonie kąpieli morsów ze Skwierzyny i Międzyrzecza

Nad ranem rolnik natrafił na resztki po nocnej biesiadzie. Dwa daniele miały powygryzane zady i wnętrzności, cztery inne zostały po prostu zaduszone. Straty szacuje na kilka tysięcy złotych. - Zastanawiam się jak uchronić resztę stada pod kolejnym atakiem. Zwłaszcza, że muszę być przygotowany na kolejne ataki. Jak raz poczuły smak krwi, z pewnością wrócą - mówi.

Hodowla jest ogrodzona. Metalowa siatka jest wkopana głęboko w ziemię, żeby drapieżniki nie mogły zrobić podkopu. Idę wzdłuż ogrodzenia. W kilku miejscach widać ślady rycia. Drapieżniki rezygnowały, kiedy natrafiły na metalową zaporę. Na drugą stronę przekopały się pod bramą, gdzie nie ma takiego zabezpieczenia. - Są bardzo sprytne i szybko się uczą - zaznacza właściciel.

Właściciel jest przekonany, że masakra jest dziełem wilków. Skąd ta pewność? - Jestem myśliwym. Zostawiły wiele tropów. Na ich podstawie razem z kolegami ustaliliśmy, że hodowlę zaatakowało sześć drapieżników. Znaleźliśmy nawet miejsce, w którym wyszły z lasu - mówi.

Wilcze tropy wokół martwych danieli rozpoznał też specjalista do spraw łowiectwa Marcin Pacia z Nadleśnictwa Międzyrzecz, który przyjechał na miejsce krwawej uczty. - Wilków jest coraz więcej i przysparzają coraz więcej problemów - mówi. - W minionym roku na terenie naszego nadleśnictwa odnaleźliśmy trzy martwe drapieżniki, potrącone przez samochody. Zostały wysłane do badań, które wykazały, że to stuprocentowe wilki, a nie mieszańce.

Turystyczna perła z lotu ptaka

Pszczew otacza wiele samotnych gospodarstw, ukrytych wśród pól i lasów. Na ich właścicieli padł blady strach. - Ja tam do lasu nie chodzę - zapewnia Magdalena Zachwieja, której gospodarstwo znajduje się niespełna kilometr od hodowli M. Kocha.

W pobliżu Międzyrzecza leśnicy zlokalizowali kilka watah, które mają swoje siedliska w okolicach Kęszycy, Bukowca i Szumiącej. - Łącznie liczą kilkanaście sztuk. Przemieszczają się co pewien czas na inne tereny i potem wracają - dodaje M. Pacia.

Leśnicy i myśliwi opowiadają o coraz częstszych atakach wilczych watach na zwierzęta hodowlane; pasące się na łąkach owce, a nawet konie. Właściciele nie zgłaszają ich, gdyż nie mają szans na odszkodowanie. - Zgodnie z przepisami, owce powinny być zaganiane na noc do owczarni. Są jednak takie rasy, które tego nie wymagają - tłumaczy jeden z naszych rozmówców.

Taneczne widowisko zachwyciło widzów

Wilki bezlitośnie trzebią zwierzynę leśną. Przede wszystkim sarny i młode dziki. - Zauważyliśmy, że ustrzelone dziki są z każdym rokiem coraz większe. Prawdopodobnie dlatego, że młode warchlaki są wyjadane przez wilki - dodaje M. Pacia.

Leśnicy skrupulatnie odnotowują każdy atak wilka na leśne zwierzaki. Zaznaczają przy tym, że prawdopodobnie było ich więcej, ale nie wszystkie zagryzione czworonogi są zgłaszane przez myśliwych. W sezonie myśliwskim 2016/2017 - trwającym od 1 kwietnia do 31 marca - drapieżniki pożarły 25 zwierzaków (10 saren, 12 jeleni i trzy daniele). W sezonie 2017/2018 ich łupem padły 23 czworonogi (21 saren i dwa jelenie), a w kończącym się właśnie sezonie 2018/2019 pożarły siedem saren i pięć jeleni.

Mistrzowskie walce i rumby

Informacja i ataku wilków na hodowlę M. Kocha wywołała w internecie prawdziwą burzę. Wielu Czytelników domagało się zniesienia zakazu strzelania do wilków, wprowadzonego w kwietniu 1998 r. Zaznaczają, że wielu krajach prowadzony jest selektywny odstrzał drapieżników, choć ich populacja jest znacznie mniejsza niż w Polsce. Inni internauci bronili jednak drapieżników. Zaznaczali, że są naturalnymi selekcjonerami, gdyż ich ofiarami padają przede wszystkim zwierzęta stare i chore. Obrońcy drapieżników przekonują, że wilki nie stanowią zagrożenia dla człowieka, a nagłaśniane przez media przypadki ataków na hodowle i gospodarstwa są dziełem tzw. hybryd, czyli mieszańców wilków i psów. - Daniele spod Pszczewa z pewnością zaatakowały wilki - zaznacza jednak M. Pacia.

Więcej na ten temat w sobotnio-niedzielnym magazynie „Gazeta Lubuskiej”.

Wideo

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

r
rokitnik

Wilki w lasach lubuskich były zawsze tak jak i na Dolnym Śląsku. Kłamstwem jest że zostały wytrzebione. Ilość ich była tak że spełniały swa rolę w środowisku oraz nie czyniły szkód w hodowlach. To się nazywa pojemność biotopu. Teraz wilka jest znacznie więcej. W skali kraju będzie ponad 6000 szt. I to dzięki ekotłukom i różnej maści niedouczonym matołom populacja wilka się załamie. Bo większa ilość osobników powoduje przegęszczenie i szybsze roznoszenie chorób. A w zachodniej Polsce znów pojawiła się choroba Aujekszego czyli wścieklizna rzekoma. Powoduje zgon psowatych w przeciągu 48 godz. jest bardzo zaraźliwa a śmiertelność wynosi 100%. Przy takim przegęszczeniu 2 lata i nie będzie wilka w kraju. Dzięki właśnie ekologom.

R
RBM

Proponuje wprowadzenie przepisu ktory pozwoli na strzelanie do wilkow, które weszły na teren ogrodzonej hodowli.

G
Gość

A po co ta cenzura? Czym mieso tych zwierząt różni się od tego na pólkach w sper marketach? 🤔🤔🤔🤔

R
Ryk

Głodny wilk pożre całość a ni zabija dla przyjemności

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3