reklama

Bartosz Zmarzlik: W półfinale stanęło mi serce [ROZMOWA]

Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski
Bartosz Zmarzlik wywalczył tytuł indywidualnego mistrza świata na żużlu. Sławomir Kowalski
- O tytule mistrza świata marzyłem od momentu, kiedy zacząłem jeździć na miniżużlu - mówił po zdobyciu złotego medalu Bartosz Zmarzlik. Do swojej kolekcji chce dokładać kolejne krążki.

Gdy cztery lata temu zostałeś najlepszym juniorem globu, powiedziałeś: „Chciałbym zostać trzecim polskim mistrzem świata po Jerzym Szczakielu i Tomaszu Gollobie”. Te cztery lata to długi okres na spełnienie marzenia?
Z perspektywy czasu może nie tak długo, bo mam tylko 24 lata i już wszystkie medale Grand Prix. To niesamowite uczucie dla mnie! To olbrzymi sukces! To wspaniałe chwile! W półfinale to mi serce stanęło, nie czułem nic. A ten wyścig, gdy jechałem, dłużył mi się, jakby był w „slow motion”, na zwolnionych obrotach. Czekałem tylko, kiedy będzie wymachiwanie flagą w czarno-białą szachownicę. Wiedziałem, że ten wygrany bieg daje mi złoto. Dziękuję wszystkim, którzy trzymali za mnie kciuki.

Będzie szansa, byś pojechał na wakacje?
Przed nami jeszcze baraże. Ten weekend, a nawet miesiąc od Grand Prix Danii w Vojens bardzo mi się dłużył. Może po mnie nie było tego widać, ale całkiem dobrze sobie z tym radziłem, bo szybko znajdowałem sobie zajęcie. Pracowałem w warsztacie, trenowałem. Musiałem znaleźć inne zajęcia, by odciążyć głowę, bo ja cały czas myślę o żużlu. Jestem zadowolony. Przed biegiem półfinałowym postawiłem wszystko na jedną kartę i udało mi się wygrać. To był najważniejszy i najtrudniejszy bieg w moim życiu. Zdawałem sobie sprawę z tego, że jeśli wygram, to zdobędę tytuł, a jeśli przegram, to będę musiał czekać na kolejną szansę.

Czy dociera do ciebie, jak wielki sukces osiągnąłeś, czy ty to wszystko ogarniasz?
Skrzynka w telefonie jest już zapchana (śmiech). Póki co, to do mnie nie dociera. Jestem niesamowicie szczęśliwy.

Jak radziłeś sobie z presją przed tym turniejem? Przecież ona była olbrzymia…
Brat powtarzał mi cały czas: „Ty się niczym nie przejmuj. Ty nic nie musisz, a jedynie możesz. Masz 24 lata i jak nie wygrasz w tym sezonie, to w kolejnym”.

Uwierzyłeś?
Wiedziałem, że połowa ludzi by mnie zjadła, gdybym nie zdobył mistrzostwa. Cieszę się więc, że sprostałem zadaniu, Presja była podwójna ze względu na to, gdzie były rozgrywane zawody. Stadion w Toruniu był pełny i miałem świadomość, że wszyscy przyjechali świętować mój sukces.

Czułeś, że Leon Madsen może cię dogonić?
Ani razu tak nie pomyślałem, bo wiedziałem, że stać mnie na wielkie rzeczy. Miałem świadomość, że jak w jednym biegu mi nie pójdzie, będę miał kolejną szansę. W półfinale wiedziałem, że trzecie miejsce oznacza koniec startów i spory problem. Nie chciałem jechać w biegu dodatkowym o złoto. Przez cały turniej starałem się nie patrzeć na punkty. Tata mówił, żebym je szybko zbierał, a wiadomo, że robi się to wygrywając wyścigi. To była dobra rada. Co prawda, nie wygrałem wszystkich wyścigów, ale cały czas czułem, że jestem szybki. Pilnowałem się, by uniknąć głupich błędów. To mogło mnie trochę spowolnić w zdobywaniu punktów. Cel na zawody był jednak inny.

Rozmawiałeś już z Tomaszem Gollobem?
Podziękowałem mu za wszystko, co dla mnie zrobił. Przez cały sezon mieliśmy świetny kontakt. W piątek powiedziałem najbliższym, by poczekali na mnie z kolacją, bo muszę jeszcze porozmawiać z panem Tomkiem pięć minut. Zamiast pięciu, wyszło 35. Lubimy ze sobą rozmawiać i rozmawiamy naprawdę o wszystkim. W piątek przypomniałem mu nawet historię z 2010 roku, gdy po zdobyciu przez niego mistrzostwa świata klepał mnie po plecach i powiedział: „Ty też to kiedyś zrobisz, a ja skrócę ci trochę ten czas”. Faktycznie tak było. Dziękuję.

Tata i brat są z tobą zawsze w parku maszyn, a mama i narzeczona oglądają wszystko z trybun…
Szczególnie chcę podziękować mojemu tacie. Przed czwartym biegiem spojrzałem na niego i byłem przerażony, bo cały się trząsł. W takim stanie go jeszcze nie widziałem, więc bałem się, co może się wydarzyć. Nie była to kwestia temperatury, bo tata dobrze wytrzymuje takie warunki. Dały o sobie znać emocje. Do tej pory trzymał je w środku, a tym razem nie dał rady. Tata w życiu nauczył mnie wielu rzeczy. Tak samo jak inne osoby: mama, brat, Seweryn, trener czy wszyscy, z którymi współpracuję na co dzień.

Kiedy po raz pierwszy w życiu pomyślałeś, że możesz być mistrzem świata?
Marzyłem o tym, od kiedy zacząłem jeździć na miniżużlu. Jako młody człowiek nie wiedziałem jednak, ile pracy trzeba to włożyć. Kluczowy był 2016 rok Wtedy wywalczyłem brązowy medal. Tamten pierwszy medal i to mistrzostwo smakują najlepiej.

Wydajesz się sportowcem spełnionym. Masz jeszcze jakieś marzenia związane z żużlem?
Nie jestem spełnionym sportowcem. Mam wiele lat ścigania przed sobą. Jestem mega szczęśliwy, że mając 24 lata zdobyłem złoto. Mam medale we wszystkich kolorach i teraz byłoby fajnie dodawać kolejne.

Czytaj także:
Bartosz Zmarzlik przebił już Plecha i Jancarza!

Wideo

Materiał oryginalny: Bartosz Zmarzlik: W półfinale stanęło mi serce [ROZMOWA] - Gazeta Lubuska

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3